Wariackie papiery

Wracałam dziś z dużych zakupów i o mało zawału nie dostałam. Robiłam zakupy w tym ulubionym sklepie z sukienkami i okazało się, że zostawiłam tam swój portfel! Pognałam na autobus, żeby wrócić do tego sklepu. Na szczęście był jeszcze otwarty. Biegłam z duszą na ramieniu, bo przecież wiadomo, jacy ludzie są w dzisiejszych czasach. Nie dość tego, miałam tam sporo gotówki, dopiero co wyciągniętej z bankomatu, bo dziś przyjeżdżają fachowcy z hurtowni pokryć dachowych SteelProfil Warszawa i wybieramy płyty warstwowe razem z mężem. Na szczęście mój portfel znalazł się cały i zdrów. Nic nie brakowało, pani w sklepie nawet mnie przepraszała, że zaczęła w nim grzebać, ale szukała kontaktu do właściciela, żeby oddać ten portfel. Dobrze, że są jeszcze uczciwi ludzie na tym świecie, inaczej bym się chyba załamała. Nie dość, że mój ulubiony portfel, to jeszcze gotówka, wszystkie dokumenty, a na dodatek fachowców ze SteelProfil trzeba byłoby odwołać. Zdecydowanie upiekło mi się dzisiaj. Mam nadzieję, że więcej takiego numeru nie przeżyję.

Komentowanie wyłączone.