Flaki z olejem:)

Mówienie mi o branży budowlanej, to jak rozmowa zakonnicy z matematykiem. Dwa skrajnie różne światy. Mój mąż jednak lubi dzielić się swoimi przeżyciami po pracy i z tego co zauważyłam, nie szczególnie przeszkadza mu, że z tych oficjalnych definicji nic nie rozumiem. I tak posłuchałam sobie całe popołudnie o klapach rewizyjnych, oddymianiu, zagrożeniu pożarowym i tym podobnych  Próbowałam słuchać z zaciekawieniem, przynajmniej dla jego przyjemności. Niestety po około trzydziestu minutach tematu, który dla mnie jest praktycznie nie zrozumiałym, zwyczajnie usnęłam. Nie trudno się domyślić, jak się to zakończyło. Kłótnią bym tego nie nazwała, ale oczywiście mąż poczuł się niezrozumiany i poszedł mały „foch” z jego strony. Nie pierwszy raz tak się dzieje, gdy z zacięciem opowiada o swoich przeżyciach z pracy, a ja niestety nie po raz pierwszy usypiam. No ale, kto by wytrwał do końca? Myślę, że poczułby to samo, gdybym zaczęła mu opowiadać o swoich kosmetykach, butach i torebkach. To i dla niego byłoby nudne, jak flaki z olejem. No ALE żeby go trochę udobruchać – postanowiłam zrobić coś dobrego – ciasteczka maślane;)

Sami oceńcie;)

ciacha

 

Komentowanie wyłączone.