Donaty

donatyWiem, wiem – dopiero co skończyły się święta – a ja już zaczynam na nowo piec;) Bo taka prawda – że nie najadłam się specjalnie w te święta – bo się rozchorowałam i nie chciało mi się zupełnie nic wcinać. Postanowiłam więc nadrobić zaległości i zrobiłam donaty serowe. Na zdjęciu obok nie są jeszcze przystrojone – bo nie zdążyłam – tak się wszyscy na nie rzucili:P  A dlaczego donaty? Bo widziałam je w jakiejś reklamie i jakoś tak mnie wzięło…

Bo w telewizji widzi się tyle reklam cudownych rzeczy, a niestety większość z nich jest na tyle drogich, że rzadko można sobie pozwolić na coś naprawdę ekstra. Generalnie nie lubię zbędnych wydatków. Wolę oszczędzać i za jakiś czas kupić sobie coś, co od dawna mi się marzyło. Dziś jednak nie w głowie były mi takie zdecydowanie przyjemnościowe zakupy. Całą drogę do domu myślałam o małym remoncie „cieplnym”. A właściwie o tym, jak tu zadbać o to, by ciepło mniej uciekało z naszego domostwa. Rachunki ciągle rosły i wydawały się nie mieć końca. Miałam właśnie brać się za gotowanie w kuchni, gdy moją uwagę przyciągnęła reklama pianki pir – z której można wykonać ocieplenie domu. Ponoć łatwiejszej takie płyty ułożyć, dającej większe bezpieczeństwo i w ogóle, o lepszych parametrach niż na przykład wełna. Zadzwoniłam do firmy, zdążyłam na szczęście spisać numer telefonu. Dowiedziałam się, co i jak, jakie są koszty i na co można liczyć. To był naprawdę świetny wybór, a od tamtego czasu chętniej oglądam reklamy telewizyjne.

Komentowanie wyłączone.