 |
 |
 |
 | |  |
 |
 |
 |
Emilia Marciniak (Kika)
Witaj Julio !
Dawno bez kontaktu, prawie już sobie nie znane, mocno obce.
Bez wspólnych tematów, bez wspólnych ustaleń, tak mało o sobie wiemy.
Napisz co u Ciebie? Jak życie się z Tobą obchodzi? Umiesz być tak po prostu?
Żałuję tego czasu, gdy byłaś daleko. Tych dni i godzin, gdy nie patrzyłaś na mnie i nie wsłuchiwałaś się w moje słowa, moje rady. One były przecież specjalnie hodowane, pielęgnowane dla Ciebie. | | ... więcej |
|
Emilia Marciniak (Kika)
Wyróżniała się, jej wzrok był zawsze dziki,
Przemykała, nie chodziła ulicami.
Chciała wiedzieć, lecz nie chciała nigdy bywać,
Roztargniona, zbyt spokojna, co dzień inna.
Potrafiła godzinami patrzeć w nicość,
Wciąż bez planów i bez wizji, ważna chwila. | | ... więcej |
|
Emilia Marciniak (Kika)
Już pierwsze sekundy po przebudzeniu dają mi odczuć Jej głód, dlatego to właśnie Ona pierwsza wita mnie co rano. Powoli i leniwie rozchodzi się w moich żyłach, krążąc i budząc do życia. Unosi po kolei moją głowę, ręce, nogi. Powoduje, że chce mi się wstać i iść w nieznane lub znane...
Jak zawsze piękna, jak zawsze tajemnicza. Jest dla mnie zagadką, którą co dnia odkrywam na nowo, na nowo poznaję, oswajam. | | ... więcej |
|
Angelika Anna Brajczewska, I rok
Rozłożone parasole kawiarni na wietrze falują.
Pustki placu okrągłego finezyjnie dekorują.
Postacie przechodniów, mieszkańców puste miejsca `oblegują`.
Zapełniając, zatłaczając z wolna przestrzeń.
Powietrze gęstnieje. | | ... więcej |
|
Emilia Marciniak (Kika)
Wieczoru pewnego, siedząc sobie w domu,
Podsłuchałam rozmowę z pobliskiego balkonu.
Kilku panów w wieku, trudnym do określenia,
Prowadziło dyskusję bez chwili wytchnienia. | | ... więcej |
|
Emilia Marciniak (Kika)
Kawał życia jest za mną,
Wiele liczę przede mną,
Wciąż rozliczam się z tego, jak żyłam… | | ... więcej |
|
Emilia Marciniak (Kika)
Spotykamy się przypadkiem na ulicy,
Zasiadamy w kawiarence przeciw siebie.
Ja nie mogę nic powiedzieć, a Ty nie chcesz,
Ten scenariusz odgrywamy regularnie. | | ... więcej |
|
Emilia Marciniak (Kika)
Nienawiść jest jak choroba,
Podstępnie wkoło zaraża.
Jej dzieci to podłe gesty,
Ich ogrom i siła przeraża. | | ... więcej |
|
Emilia Marciniak (Kika)
Wstaję. Zegar i kawa,
Łapię plecak, wychodzę.
Z wczoraj-sobą się dzisiaj rozwodzę…
Każdy szczegół obrazów,
Znam cholernie dokładnie.
Spijam słodycz, choć cukier wciąż na dnie… | | ... więcej |
|
Emilia Marciniak (Kika)
Siedzę w fotelu, w prawej ręce długopis. Białe kartki, już lekko zakurzone, niecierpliwie oczekują aż je zapiszę. Drepczą w miejscu denerwując się, czemu to wszystko tak długo trwa. Do tej pory, ich zapisane koleżanki wyfruwały spod długopisu jak świeżo uwolnione ptaki. Jedna po drugiej, szybko, by zdążyć przed zamknięciem klatki. | | ... więcej |
|
|  | |  |
 |
 |
Wyższa Szkoła Dziennikarska im. Melchiora Wańkowicza ul. Nowy Świat 58, 00-363 Warszawa, tel.: 826 10 96, fax.: 826 89 62 |
|