Dziennikarstwo - zawód czy misja?
Izabella Łękowska, ind. org. studiów
To fundamentalne pytanie dla każdego adepta sztuki dziennikarskiej. Młodzi ludzie podejmując studia - muszą dokonać wyboru dotyczącego przyszłości, który będzie miał wpływ na ich późniejsze życie. Czy bez odpowiedniego bagażu doświadczeń można dokonywać właściwych wyborów? Czym kierują się świeżo upieczeni maturzyści, wybierając zawód dziennikarza? Czy zdają sobie sprawę z wagi takiej decyzji?
Dla wielu młodych ludzi dziennikarstwo to bardzo atrakcyjne zajęcie, zawód otwierający rozmaite możliwości, w zależności od indywidualnych predyspozycji i cech osobowościowych. Jeśli tylko ma się do dyspozycji odpowiedni warsztat; lekkie pióro, ciekawość świata i ludzi, dociekliwość, wiedzę o otaczającym świecie, umiejętność zbierania informacji, kojarzenia faktów, zdolność wyciągania interesujących wniosków - to z pewnością można się w tym fachu odnaleźć. Jednak jest jeszcze jeden aspekt - niezwykle istotny, a dla mnie najważniejszy. Tym aspektem jest coś, czego nie nauczy żaden akademicki podręcznik. To "coś" trzeba poczuć w sobie - tym czymś jest wrażliwość na drugiego człowieka i otaczający go świat.
Media prezentują swoim odbiorcom plejadę dziennikarskich gwiazd. Można podziwiać jak błyszczą lub gasną na naszych oczach - więc zawód ten, nie tylko dla młodych ludzi, wydaje się atrakcyjny i pociągający. Zaspokaja bowiem rozmaite potrzeby; od nieustannego rozwijania zdolności intelektualnych - bo dziennikarz uczy się przez całe życie - po możliwości wypowiadania własnych opinii i sądów, nadawania im wyższej rangi - co po części delikatnie zaspokaja naturalną, ludzką potrzebę próżności.
Dziennikarstwo to również środowisko, poczucie wspólnoty, mozaika osobowości - mozaika ludzkich bytów, z których jednych słucha się uważniej,
a drugich pomija. Taka różnorodność postaw, poglądów i opinii prezentowanych przez dziennikarzy, jest nam potrzebna - bo właśnie o prawo do tej różnorodności stoczono batalię w sierpniu 1980 roku.
Czy potrafimy należycie przechować wartości, które wówczas dawały nam siłę? Czy dzisiaj rozumiemy znaczenie dziennikarskiej pracy w sytuacji, kiedy trzeba było pójść pod prąd, wywołać i wesprzeć nadchodzące zmiany? Dzisiaj łatwo jest żyć w czasach Wolności Słowa, mamy Ją na wyciągnięcie ręki - ale ktoś o tę wolność dla nas walczył - płacąc wysoką cenę. Byli to ludzie, którzy dążąc do prawdy wypełniali swoją misję. W spadku sierpnia 80 polskie społeczeństwo, po wielu trudnych latach, znowu poczuło smak wolności słowa. To jest dar wypracowany przez wiele środowisk i część dziennikarzy tamtego okresu. Musieli sprzeciwić się oficjalnym regułom gry, zejść do podziemia i pójść własną drogą - drogą prawdy.
Stan wojenny był, niestety, gorzką zapłatą dla wszystkich, którzy się wtedy zjednoczyli w imię obrony swoich ideałów, w imię wypełnienia misji.
I właśnie to poczucie odpowiedzialności za świadczenie prawdy i determinacja, z jaką pełnili swoją misję, powinny nas dzisiaj do czegoś zobowiązywać.
W takich dramatycznych dla narodu chwilach zaczynają rodzić się rozmaite pytania, dezinformacja może dzielić ludzi, różnica doświadczeń też.
W czasie transformacji środowisko dziennikarskie podsumowało zebrane doświadczenia i postawiło sobie wiele ważnych pytań o przyszłość,
o kształt i o jakość tego zawodu. Etyka i misyjność - to pojęcia, które towarzyszą wszelkim rozważaniom dotyczącym pracy i warsztatu dziennikarza.
Czym w swej istocie może być ten zawód, jak wysoko sięgają jego możliwości i jak wysoką trzeba czasem zapłacić cenę za tę fascynującą pracę? Zwłaszcza, kiedy ona wciąga w takim stopniu, że staje, że pochłania nas wraz z codziennym życiem i nie sposób ją od niego oddzielić. Czym zatem jest życie bardzo zaangażowanego w swoją pracę dziennikarza i czy każdy dziennikarz musi być aż tak zaangażowany, żeby się nim poczuć? Okazuje się, że to w istocie wolny zawód, w którym każdy wybiera własną drogę,
w zależności od predyspozycji, pasji albo zainteresowań. Obszarów tematycznych do zagospodarowania jest tyle, że nie trzeba się martwić
o brak zajęć. Jednak niezależnie od stopnia intensywności, z jaką wykonuje się ten zawód i niezależnie od obszaru czy dziedziny, w jakiej działamy - praca dziennikarza zawsze powinna być świadectwem prawdy i poczucia odpowiedzialności za misję, jaką każdy dziennikarz pełni wobec tych, do których kieruje swój przekaz. Za tą prawdą stawało i staje wielu - i wielu, niestety, zapłaciło cenę najwyższą. To ich poświęcenie i życie, które złożyli
w ofierze stając na straży prawdy, zobowiązuje nas do głębszej refleksji na temat rangi tego zawodu. A refleksja jest istotą dziennikarstwa.
Kiedy rodziła się Solidarność, w obronie jej ideałów stanęły siły i osoby, które świadczyły prawdę. Wielkie autorytety, jak Papież Jan Paweł II, kardynał Wyszyński, ksiądz Jerzy Popiełuszko - i nie tylko - zaprezentowały postawy, dzięki którym solidarnościowy zryw zjednał wokół siebie zwolenników na niespotykaną wcześniej skalę. Co to znaczy? Generalizując oznacza to, że tylko etos prawdy i dążenie do jej odkrycia, obowiązek podzielenia się nią,
jest istotą siły potrafiącej zjednoczyć ludzi i pociągnąć do wspólnego działania.
W tamtym czasie w obronie prawdy stanęły rozmaite środowiska. Środowisko dziennikarskie też miało w tym swój udział. Bez dostępu do informacji, choćby limitowanej i rozprowadzanej w drugim obiegu, nie byłoby szans na spójne działanie. Nie byłoby też tak spektakularnego zwycięstwa Prawdy bez bodźca, jakim dla wszystkich ludzi, zgromadzonych wokół ideałów Solidarności, stała się obecność i słowa Papieża Jana Pawła II.
Fakt, że Papież Polak był wtedy z nami - był darem losu nie do przecenienia. Nasz Papież poruszał sumienia, trafiał do serc i umysłów różnych środowisk, do osób wierzących jak i świeckich. Wskazywał jak podążać drogą prawdy, potrafił jednać ludzi, nie skłócał - wiązał misterną nić porozumienia i pokazał, w jaki sposób każdy człowiek, przyjmując odpowiednią postawę, może włączyć się w cały proces przemian. Mieliśmy czas, którego następne pokolenia będą mogły nam pozazdrościć, mieliśmy Papieża Polaka - człowieka wielkiego formatu i wielkiej pokory. Mogliśmy się od niego uczyć i czerpać garściami, obserwując postawę osoby wypełniającej swoją wielką misję.
Na przestrzeni lat swoje misje w świecie pełnili i pełnią różni dziennikarze; swoją misję pełniła, płacąc najwyższą cenę, dziennikarka Anna Politkowska, swoją misję pełnił Waldemar Milewicz, i swoją misję pełnili ci, którzy ujawnili aferę Watergate, a także wielu innych, których nie sposób w tej chwili wymienić. Dzisiaj swoją misję mogą pełnić w wolnym kraju ci wszyscy dziennikarze, którzy dążą do prawdy i kierują się poczuciem odpowiedzialności za słowo przekazywane odbiorcom, którzy rzetelnie weryfikują źródła i nie poddają się manipulacjom polityków, którzy szukają dróg porozumienia. Czy jest ich wielu? To pytanie pozostawiam otwarte.
Ktoś zapyta, czy w tym zawodzie możliwy jest obiektywizm? Któż może zważyć i ocenić ów obiektywizm, skoro każdy osąd ma znamiona subiektywizmu? Jednak można. Tę drogę wskazał nam Papież Jan Paweł II
w swoich słowach, w swoich homiliach, swoją postawą umiaru i konsekwencji. Życzliwość wobec dziennikarzy, otwarta i pełna zrozumienia postawa wobec społeczeństwa informacyjnego i wszystkich narzędzi, jakimi się ono posługuje, sprawiła, że słowa Papieża docierały do najdalszych zakątków świata. Otucha, wiara i nadzieja, którą zawsze potrafił się podzielić - nauka o konieczności poszanowania drugiego człowieka i jego ekumeniczna postawa wzbudzała szacunek, respekt i zmuszała do refleksji.
Niestety, dzisiaj brakuje nam takich autorytetów, zbyt wiele złego bierze się z braku umiejętności porozumiewania się, braku zdolności wybaczania - mimo przykładu, jaki dał nam nasz Papież, spotykając się z człowiekiem, który dokonał zamachu na jego życie. Mechmet Ali Agca zostanie takim symbolem, świadectwem, jakie zostawia nam w spadku po swojej życiowej drodze Jan Paweł II - Papież Polak - gotów wybaczyć nawet swojemu oprawcy. Tym spadkiem jest kolejna refleksja, która powinna nam towarzyszyć w życiu i w pracy. Wszędzie tam, gdzie można zrobić coś lepszego, niż to się wydaje na co dzień. Trzeba tylko chcieć, trzeba się wysilić, pomyśleć trochę inaczej, mniej standardowo - bo zawsze możemy zrobić coś lepiej. To też jest aspekt szerokiego pojęcia, które wprost trudno wyczerpać - a potocznie nazywamy je MISJĄ.
Jesteśmy ludźmi, którzy mają podobne potrzeby, pragnienia i podobny wachlarz emocjonalny. Wszyscy wiemy, jak łatwo nim manipulować, jeśli tylko zostaniemy odcięci od źródła prawdy, od źródła informacji. Wtedy ponoszą nas emocje i bywa, że z braku dostatecznej wiedzy pozwalamy tym emocjom zawładnąć. Wiedzą to specjaliści od kreowania wizerunku, wiedzą to "spin doktorzy" i my również możemy dowiedzieć się o tym - właśnie od dziennikarzy. Jesteśmy więc poddawani manipulacjom - jednak świadomość takich procesów pozwala rozróżniać prawdę i fałsz, wybierać zgodnie
z własnym sumieniem i panować nad skrajnymi emocjami. Dlatego właśnie dziennikarstwo nie jest jedynie zawodem, jest misją - ponieważ ma wpływ na pojmowanie i rozumienie otaczającej nas rzeczywistości. Ma wpływ na kształtowanie opinii, uwrażliwianie na otaczający nas świat. Traktowane przedmiotowo, może stać się groźnym narzędziem do manipulowania opinią społeczną, jątrzenia, a nawet kreowania fałszywego obrazu rzeczywistości.
Droga, po której stąpają dziennikarze, jest zatem śliska, a ścieżka niebezpieczna i łatwo z niej zboczyć. Dlatego potrzeba tu ludzi z silnym kręgosłupem moralnym, z umiejętnością dystansowania się wobec fali emocji
i umiejętnością rozróżniania dobra od zła. Dziennikarstwo jest zatem wyzwaniem wymagającym poczucia odpowiedzialności i właściwego zrozumienia szerokiego aspektu pojęcia jakim jest MISJA.
Zatem misja - to słowo klucz w naszym zawodzie, słowo podnoszące jego rangę i słowo sprawcze, które powoduje, że od dziennikarzy oczekuje się więcej - oczekuje się uczciwości, rzetelności i etycznych postaw. Od tego warto zacząć, kiedy ktoś myśli o tej pracy poważnie. Co jeszcze kryje się pod znaczeniem tego słowa? Wielu specjalistów pomaga klasyfikować narzędzia, jakimi powinni w swojej pracy posługiwać się dziennikarze. W podręcznikach do dziennikarstwa nie brakuje instrukcji na temat obiektywizmu, bezstronności, konieczności weryfikowania źródeł, obowiązku analizowania danego tematu minimum z dwóch stron - w myśl starożytnego powiedzenia: "audiatur et altera pars".
Miałam wielkie szczęście wchodzić w zawód dziennikarza w uwolnionej od komunistycznych naleciałości Polsce. I zawsze pamiętam o tych, którzy to dla nas wywalczyli. Pamiętam też, że poczucie misyjności było wszechobecne, towarzyszyło zachodzącym przemianom, było wewnętrznym imperatywem dla bardzo wielu ludzi naszego środowiska, niezależnie od tego, w jakim obszarze tematycznym dziennikarz podejmował pracę. Przecież dziennikarstwo to nie tylko polityka, to również zwykłe, codzienne ludzkie sprawy. Owa misyjność - to również jak wskazywał Papież Jan Paweł II - przynależne każdemu człowiekowi prawo do informacji, a "treść przekazu powinna zawsze odpowiadać prawdzie, oraz być pełna - z poszanowaniem sprawiedliwości i miłości”. (Z Orędzia na Światowy Dzień Masowych Środków Przekazu). Poczucie odpowiedzialności dotyczy przekazywania prawdy, dotyczy używanych we właściwym znaczeniu słów, dotyczy też drugiego człowieka, do którego dziennikarz dociera ze swoją informacją lub z interwencją.
Dziennikarstwo poza siłą przebicia, często wymaga pokory wobec innych osób, wobec ich problemów lub przedstawionej czyjejś historii. Pokazana historia ma służyć czemuś więcej niż przysporzeniu dziennikarzowi popularności. Misja to również dążenie do rozwijania swojej wiedzy, dążenie do poznawania i ujawniania prawdy i nieustanny rozwój - tak, aby się tą wiedzą z talentem móc podzielić. Dziennikarz pracuje dla ludzi
- i jeśli swoją pracą pomoże w życiu choćby jednej osobie - to już spełnia swoją misję. Wszyscy nieustanie szukamy jakiejś drogi, tej najlepszej. A życie narzuca swoje tempo, tak szybko płynie czas i tak wiele wokół nas się zmienia, że nawet nie zauważamy, jak odchodzą od nas ludzie, a wraz z nimi siła, którą się z nami dzielili. Dziennikarz ma powinność przejmować to dziedzictwo
i przekazywać dalej, swoją postawą winien świadczyć prawdę, jeżeli czuje
- czym jest misja i jeżeli ta misja jest dla niego prawdziwie, nadrzędną wartością.
|